piątek, 27 czerwca 2014

ROZDZIAŁ 3

auuu!



Gdy młody Deverido miał już ponad rok cały świat nabierał innych barw. Wilk nie chciał już 
siedzieć całymi dniami z rodzinką na polanie. Starał się wychwycić każdy argument, aby tylko
wyjść poza polanę. Udało mu sie to tylko jeden raz. Był ciepły, letni dzień. Ojciec wybierał
sie właśnie na polowanie. Nie, nie na zwykłego zająca. Dziś był ten dzień. Dziś był dzień 
w którym każdy zajadał się smakowitym mięsem jelenia. Gdy Naris już szedł młody zaczepił go:

- Pozwól mi iśc z tobą. proszę!

- Nie. Znasz zasady. Ja poluję.

- Chcę się nauczyć polować. Jeżeli będziesz np. chory ja będę mógł cię zastąpić!

- Wykluczone. to ma sie w genach, a tak w ogóle to jesteś za młody!

- OJCIEC! DAJ MI ŻYC!!!

- Nie dosyć że... ah... zostań tu.- powiedział lekko zasmucony. po chwili przyszła Laita:

- Co u sie wyprawia?!- powiedziała

- Naris nie chce mnie wziąźć na polowanie...- powiedział Deverido i zrobił '5 złotowe' oczy.

- TYLKO nie Naris!- wrzasnął ojciec.

- weź go. Jak raz pójdzie to go nie znajdą, nie?

- Ahh... Raczej nie...- powiedział Naris- Mogę go wziąźć ale tylko JEDEN RAZ.

- I wszyscy szczęśliwi!- zaśmiała się Laita.

- Wszyscy. Wszyscy. Jak nas nie pozabijają...- powiedzział bezgłośnie Naris.

Po chwili Naris i Deverido byli w lasku. Skradali sie bezszelestnie to jelenia pasącego
się w pobliżu. Gdy byli już na tyle by skok mógł się udać, Naris szepnął:

- ty tutaj zostań. Patrz i ucz się.- Jednym ruchem Naris wisiał zwierzęciu u szyji. Jeleń
próbował go zepchnąć z siebie, ale nie udało mu się. Wierzgał jak nigdy. Wtem Deverido
także spróbował szczęścia- rzucił sie zwierzęciu na kark. Wbił swe ostre nigdy nie używane
kły w grzbiet jelenia. Kopytny zawył z bólu i zrzucił wilka z siebie. Młody walnął o drzewo
i runął na ziemię. Nie zważając na to, że srasznie bolała go noga skoczył ku zemście.Ponownie
skoczył mu na kark mocno zasiskając szczęki na górnej szyji. Zwierze padło mając na sobie dwa
drapieżniki. 

-świetna robota Deverido. Tylko dlaczego mnie nie posłuchałeś?!

-no bo...

-ah dobra przestań trzeba to zanieść do jaskini. Tylko ani słowa Laicie

-ok.- jak powiedzieli tak zrobili. Kilkanaście minut zajęło im ciągnięcie około półtonowego
jelenia. Gdy doszli do polanki byli tak zmęczeni że od razu padli na miękką trawę zawierającą
rosę. Laita pokiwała głową i sama zajęła sie jeleniem. Szybko zatargała go do jaskini po
czym zaczęła sie nim objadać. Wilki doszły do siebie dopiero po godzinie, lecz wtedy zostały
im tylko 2/5 (ułamek) jelenia. Zjedli szybko i zasnęli. O północy gdy księżyc jasno świecił
Deverida zbudziły dziwne dźwięki i nietypowy zapach. Podszedł do krzaka w którym siedziało To.
-----------------------------
rozdział trochę do d** i miała być akcja, ale się przeliczyłam. w następnym rozdziale będzie lepiej.  a teraz obiecane fotki:
Laita: 





















i Naris:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz