Mordercze tornado
Wilki obudziły się wczesnym rankiem. Szli wolno w kierunku jeziorka. W powietrzu unosił się
zapach krwi. Nagle Growel zwęszył coś ciekawego. Szedł z pyskiem przy ziemi węsząc, a biały
wilk szedł za nim. Dziesięć minut marszu i aż ich zamurowało...
W leśnej polance trawa nabrała koloru szkarłatnego a na niej leżała wataha kruków... martwa
wataha kruków...
Deverido i Growel zwęszyli dziwny zapach... bardzo dziwny... lecz sam zapach nie był jedynym
śladem prowadzącym do mordercy... Wilki znalazły ogromne ślady. Drapieżnikiem nie był wilk czy
niedźwiedź... To było coś większego... coś o wiele gorszego... coś co nie pochodziło z tąd...
Odeszli od jeziora kruków bardziej czujni niż przedtem. Cały czas mieli wrażenie że stwór
ich obserwuje.
Minął tydzień...
Wilki coraz bardziej zbliżały się do terytorium watahy czasu. Mieli wrażenie że potwór ich
obserwuje. W końcu zaatakował. Basiory szły wtedy ścieżką, gdy ten zeskoczył z drzewa łamiąc
olbrzymią gałąź. W jednej chwili ogromny lampart śnieżny rzucił się na wilki. Deverido został
ranny w prawą, tylną nogę.
Przed atakiem zdezorientowany wilk zdołał zobaczyć tylko czerwone ślepia lamparta.
Deverido i Growel ruszyli jak oparzeni. Mknęli przed siebie nie zważając po czym biegli. Po
dziesięciu minutach szaleńczego biegu wszelkie ślady wielkiego kota zniknęły. Wilki stanęły
obok siebie bokami. Deverido był odwrócony w stronę zachodu. Growel w stronę wschodnią. Oboje
byli przygotowani na ponowny atak szarżującej, czerwonookiej bestii zwanej 'lampartem śnieżnym'.
- Growel z tym kotem jest coś nie tak. Musimy uciekać- powiedział stanowczo biały wilk.
- Wiem to, ale honor nie pozwala nam się wycofywać.
Odczekali godzinę. Kociego wędrowca nadal nie było. Basiory zniechęcone dalszym czekaniem
postanowiły ruszyć dalej. Wilki nie wiedziały że lampart czaił się w krzakach. Zaatakował
równocześnie zagradzając im drogę na zachód. Deverido i Growel z łatwością przeskoczyli
napastnika. Wilk powietrza zaśmiał się z kota w biegu.
Gnali szybciej niż przedtem i to... po DRZEWACH. Skakali z drzewa na drzewo jeszcze jakieś
20 minut, gdy ujrzeli polanę. Szybko zeskoczyli z drzew i pędzili przez nią. Gdy byli już w
połowie drogi do następnego lasku ujrzeli biało-szarego wilka stojącego naprzeciw nich.
Zatrzymali się a wilk powęszył i powiedział:
-Nie zbliżajcie się do mnie!- cofnęli się- Tak lepiej. Jestem Fares z watahy czasu. Czego szukacie?
-Przysyła nas Derranus. Ponoć macie portal do świata ludzi.- powiedział Deverido
-Tak. Moja wataha ma ten portal lecz nie możecie wejść na ten teren.
-Dlaczego?-spytał Growel
-Lampart śnieżny.
-Wiemy o nim.- Odpowiedzieli
-Lecz nie wiecie o nim wszystkiego.
----------------------------------------------
ok. macie rozdzialik. w następnym dużo się dowiecie...
Obrazki:
Growel,Deverido i Fares
tak wyglądają lamparty śnieżne
Fares



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz